Hej kochani mam dla was parę naprawdę ważnych informacji...
1) Założyłam nowego bloga na którym pojawiło się powitanie i prolog. Zapraszam Tu amore me da fuersas
2)Zbliżamy się do końca tego opowiadania.
3)Staram się nadrobić zaległości na waszych blogach.
4)Rozdziały będą się pojawiały ... zależnie od pogody
To chyba wszystko. Raz jeszcze zapraszam na nowego bloga. Rozdział pierwszy pojawi się ... w zależności od liczby komentarzy XD
Pozdrawiam I dozobaczenia
piątek, 27 czerwca 2014
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Rozdział 27 + bardzo was przepraszam
Zacznę od drugiej części:
Bardzo was przepraszam, że tak długo mnie nie było. Miałam nawał nauki i masę zadań domowych. Teraz już chyba będzie ich coraz mniej na co bardzo liczę. Raz jeszcze przepraszam i obiecuję że postaram się poprawić.
Zapraszam na rozdział:
Bardzo was przepraszam, że tak długo mnie nie było. Miałam nawał nauki i masę zadań domowych. Teraz już chyba będzie ich coraz mniej na co bardzo liczę. Raz jeszcze przepraszam i obiecuję że postaram się poprawić.
Zapraszam na rozdział:
Leon:
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca. Viola też już nie spała tylko leżała tuląc się do mnie. Pocałowałem ją we włosy na co się uśmiechnęła.
-Jak się spało?- zapytała podpierając się na łokciu.
- Cudownie. jak to zawsze gdy jesteś obok mnie - odpowiedziałem i złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek, który mi oddała.
- Wstajemy - zapytała kiedy się od siebie odkleiliśmy.
- Jeszcze nie - mruknąłem i przyciągnąłem ją do siebie. Viola ponownie się we mnie wtuliła. Po chwili jednak podniosła się do pozycji siedzącej. Spojrzała na mnie z rozbawieniem i zapytała:
- Leoś ale wiesz że już po dwunastej?
- Co?- zapytałem i gwałtownie usiadłem na co Viola się roześmiała.
-Wkręciłaś mnie? - zapytałem unosząc niedowierzająco brew.
- Tak - odparła przez śmiech. A ja w ramach zemsty zacząłem ją łaskotać.
-Ppprzestań! Pproszę cię przestań! - piszczała zwijając się ze śmiechu.
-Nie przestanę - powiedziałem i wzmocniłem atak.
- Na prawdę? - zapytała przez śmiech.
-Naprawdę - odpowiedziałem wciąż ją łaskocząc.
- Jeszcze zobaczymy - powiedziała Viola i chwyciła poduszkę.
Violetta:
Leon mnie łaskotał więc wzięłam poduszkę i zaczęła się bronić okładając go nią.
- Dobra , dobra. Poddaje się. Wygrałaś księżniczko - powiedział przestając mnie łaskotać.
- Na pewno? - zapytałam mając w pogotowiu poduszkę wymierzoną wprost w jego głowę.
- Tak, na pewno tylko weź już odłóż tę poduszkę. Proszę - powiedział niemal błagalnie.
- No dobrze - powiedziałam i odłożyłam moją broń.. Leoś pełen wdzięczności połączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Odwzajemniłam go i zeszłam z łóżka.
- Gdzie się wybierasz? - zapytał zabawnie poruszając brwiami.
- Do toalety. Inie próbuj mnie zatrzymywać - powiedział i poszłam we wskazane wcześniej miejsce. Wzięłam prysznic i wykonałam inne poranne czynności po czym ubrałam się w jeansowe szorty i bokserkę w kolorze malinowego różu. po wyjściu z łazienki zabrałam się za zaścielanie łóżka a Leoś poszedł się odświeżyć. Kiedy się już wyszykował, zeszliśmy na śniadanie a po nim wyręczyliśmy Olgę w zakupach i poszliśmy do mojego pokoju. koło 16:20 zeszliśmy na dół i udaliśmy się do jadalni, gdzie miało się odbyć "zebranie" w sprawie naszego ślubu. Tata i Angie siedzieli już przy stole.
- Zaczynamy? - zapytałam i w tym właśnie momencie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Tata poszedł otworzyć.
- Witaj Veronico. Witaj Ruggero. Wejdźcie proszę - dobiegł z korytarza głos taty. Po chwili rodzice
Leona weszli do jadalni.
- Dzień dobry - przywitałam się jak gdyby nigdy nic.
- Dzień dobry Violetto - odpowiedzieli i usiedliśmy do stołu. Tata poszedł na chwilę do gabinetu i przyniusł dla każdego długopis i kartkę papieru kancelaryjnego.
- Wiec tak - zaczął tata poważnie. - Zebraliśmy się tu - nie no ja chyba zaraz nie wytrzymam i zacznę się śmiać - aby zaplanować ślub i przyjęcie wesele obecnych tu mojej Violetty Castillo i waszego syna Leona Verdasa, który odbędzie się w te sobotę więc czasu jest naprawdę niewiele - na szczęście dla mnie tata zakończył swoją przemowę. Dłużej bym już chyba nie dała rady powstrzymywać się od śmiechu. Okej ja rozumiem że jestem jego jedynym dzieckiem no ale bez przesady.
Leon:
Pan Castillo zaczął nasze "zebranie" bardzo oficjalnie a ja z trudem powstrzymywałem się od śmiechu.
- Z rezerwacją sali weselnej będzie problem w tak krótkim terminie - powiedziała moja mama.
- Zdajemy sobie z tego sprawę. Pomyśleliśmy że można by zorganizować wesele na leśnej polanie niedaleko Buenos Aires. - powiedział pan Castillo.
- To świetny pomysł. Y=tylko co zrobimy jeśli będzie padać? - mój ojciec jak zwykle szuka dziury w całym. pan Castillo zaczął drapać się po brodzie próbując coś wymyślić.
- Jeśli pogoda nie dopisze można zrobić wesele w teatrze należącym do studia - powiedziała Angie.
- No to cudownie. Sprawę wesela mamy załatwioną - powiedziała moja mama.
- Rozmawiałem już z księdzem. Ceremonia ślubna odbędzie się o godzinie 10 - powiedział mój tata a my wszyscy zanotowaliśmy dotychczasowe ustalenia.
- Angie jutro pojedziesz z Violą do salonu sukien ślubnych i pomożesz jej coś wybrać - powiedział Pan German a Viola i Angie sobie to zapisały.
- Mój maż pojedzie z Leonem po garnitur - oznajmiła moja mama a ja i tata zapisaliśmy.
- Violu kogo bierzesz za druhny? - zapytała Angie.
-Fran i Cami - odpowiedziała Viola więc wszyscy zapisaliśmy.
-Leon a ty kogo bierzesz jako drużbów? - zapytał mój tata.
- Marco i Brodueya - opowiedziałem i to zapisaliśmy.
- Dobra, Violu, Leonie jesteście wolni - powiedział pan German więc poszliśmy do pokoju Violi.
- Z rezerwacją sali weselnej będzie problem w tak krótkim terminie - powiedziała moja mama.
- Zdajemy sobie z tego sprawę. Pomyśleliśmy że można by zorganizować wesele na leśnej polanie niedaleko Buenos Aires. - powiedział pan Castillo.
- To świetny pomysł. Y=tylko co zrobimy jeśli będzie padać? - mój ojciec jak zwykle szuka dziury w całym. pan Castillo zaczął drapać się po brodzie próbując coś wymyślić.
- Jeśli pogoda nie dopisze można zrobić wesele w teatrze należącym do studia - powiedziała Angie.
- No to cudownie. Sprawę wesela mamy załatwioną - powiedziała moja mama.
- Rozmawiałem już z księdzem. Ceremonia ślubna odbędzie się o godzinie 10 - powiedział mój tata a my wszyscy zanotowaliśmy dotychczasowe ustalenia.
- Angie jutro pojedziesz z Violą do salonu sukien ślubnych i pomożesz jej coś wybrać - powiedział Pan German a Viola i Angie sobie to zapisały.
- Mój maż pojedzie z Leonem po garnitur - oznajmiła moja mama a ja i tata zapisaliśmy.
- Violu kogo bierzesz za druhny? - zapytała Angie.
-Fran i Cami - odpowiedziała Viola więc wszyscy zapisaliśmy.
-Leon a ty kogo bierzesz jako drużbów? - zapytał mój tata.
- Marco i Brodueya - opowiedziałem i to zapisaliśmy.
- Dobra, Violu, Leonie jesteście wolni - powiedział pan German więc poszliśmy do pokoju Violi.
Mam nadzieję że rozdział się wam podobał.
Według mnie jest taki sobie.
Pozostawiam to waszej ocenie.
Do następnego
// Klaudia
piątek, 11 kwietnia 2014
Hej, hej, hello
Wracam do was z nową energią, pozytywnym nastawieniem i ... zupełnie nowymi pomysłami. Oficjalnie blog nie został zawieszony ale długo mnie tu nie było i niektórzy z was mogli pomyśleć że odeszłam bez pożegnania czy coś w tym stylu.
Ale tak nie jest nie odeszłam. Nie mogłabym. Moją nie obecność usprawiedliwię jednym tylko słowem , a brzmi ono ... SZKOŁA ... to przez nią nie miałam czasu ani siły aby dla was pisać...
Jeśli czas pozwoli to jeszcze dziś dodam kolejny rozdział.
A na razie was mocno ściskam miśki.
sobota, 22 marca 2014
Nowy blog + LBA
Zacznę od nominacji:
Po raz kolejny został nominowana do LBA za co bardzo dziękuję.
Nominowała mnie patrycja castillo z bloga http://milosc-leonetta.blogspot.com.
Czas na pytania i odpowiedzi:
1.Jak masz na imie?
Klaudia.
2.Którą pare lubisz najbardziej??
Leonette
3.Czytasz mojego bloga?
Szczerze? Niestety nie ale obiecuje że to nadrobię jak znajdę chwilke
4.Jaki jest twój ulubiony kolor?
Wszystkie kolory są piękne bo każdy odpowiada innemu uczuciu
5.Diego vs Tomas vs Leoś
<3<3 LEOŚ <3<3
6.Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Nie mogę się wypowiedzieć ale jak przeczytam to zaktualizuję tego posta
7.Czego nie lubisz u innych?
Fałszywości i zawiści
8.Skąd jesteś?
Z okolic Krakowa
9.Ile masz lat?
Rocznikowo 16
Na tą chwile daruję sobie nominowanie innych blogów... jak znajdę chwilkę to dodam nominacje i zaktualizuję posta...
Dobra teraz pora na wyjaśnienie pierwszej części tytułu:
Zakładam nowego bloga... tego oczywiście nie zostawiam
Nowy blog zupełnie odbiega od serialu Leonnetta jednak nie wybiega poza ramy Disneya...
Opowiadanie na nowym blogu będzie dotyczyło najnowszej produkcji Disney Chanel Original Muvi, którą jest film zatytułowany Cloud9. Mam nadzieję że ktoś będzie czytał...
A oto link: http:// todoesposiblesicreesentimismo.blogspot.com
Gorąco zapraszam
Po raz kolejny został nominowana do LBA za co bardzo dziękuję.
Nominowała mnie patrycja castillo z bloga http://milosc-leonetta.blogspot.com.
Czas na pytania i odpowiedzi:
1.Jak masz na imie?
Klaudia.
2.Którą pare lubisz najbardziej??
Leonette
3.Czytasz mojego bloga?
Szczerze? Niestety nie ale obiecuje że to nadrobię jak znajdę chwilke
4.Jaki jest twój ulubiony kolor?
Wszystkie kolory są piękne bo każdy odpowiada innemu uczuciu
5.Diego vs Tomas vs Leoś
<3<3 LEOŚ <3<3
6.Co sądzisz o moich opowiadaniach?
Nie mogę się wypowiedzieć ale jak przeczytam to zaktualizuję tego posta
7.Czego nie lubisz u innych?
Fałszywości i zawiści
8.Skąd jesteś?
Z okolic Krakowa
9.Ile masz lat?
Rocznikowo 16
Na tą chwile daruję sobie nominowanie innych blogów... jak znajdę chwilkę to dodam nominacje i zaktualizuję posta...
Dobra teraz pora na wyjaśnienie pierwszej części tytułu:
Zakładam nowego bloga... tego oczywiście nie zostawiam
Nowy blog zupełnie odbiega od serialu Leonnetta jednak nie wybiega poza ramy Disneya...
Opowiadanie na nowym blogu będzie dotyczyło najnowszej produkcji Disney Chanel Original Muvi, którą jest film zatytułowany Cloud9. Mam nadzieję że ktoś będzie czytał...
A oto link: http:// todoesposiblesicreesentimismo.blogspot.com
Gorąco zapraszam
środa, 12 marca 2014
Rozdział 26 + przeprosiny
Może najpierw rozdział:
Violetta:
Gdy weszliśmy do mojego domu ujrzałam zdumioną minę taty. Chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam bo świetnie wiedziałam co powie...
- Daliśmy rodzicom Leona trochę czasu na przemyślenie tego wszystkiego, obgadanie za i przeciw i spokojne podjecie decyzji... jeśli się zgodzą nam pomóc to przyjdą o umówionej porze a jeśli nie to po prostu się nie pojawią... Leon spędzi tę noc u nas aby jego rodzicie mieli więcej czasu na rozmowę... Nie gniewasz się prawda? - ostanie słowa ubrałam w błagalny ton.
- Oczywiście że się nie gniewam... tylko Violu pokój gościnny jest w remącie i Leon będzie musiał spać z tobą w jednym łóżku bo nie mamy żadnego materaca ani nić takiego a na podłodze spał nie będzie bo jest naszym gościem - powiedział tata aja się zaśmiałam i go przytuliłam.
- Tato nie musisz mi tego tłumaczyć jak dwuletniemu dziecku... mam prawie osiemnaście lat. - powiedziałam tuląc się do taty.
- wiem ale wolałem kiedy miałaś dwa latka bo w tedy bałaś się mi sprzeciwiać - powiedział i zaczął się śmiać a ja razem z nim bo oboje dobrze wiemy że już w tedy się przeciwstawiałam jego decyzją.
- Dobra idźcie na górę i nie plątajcie mi się pod nogami... Tylko macie tam być grzeczni - powiedział tata kiedy przestał się śmiać i spojrzał wymownie na Leosia co sprawiło że cichutko się zaśmiałam a Leoś się trochę speszył. Podeszłam do mojego narzeczonego i ujęłam jego ciepłą dłoń.
- Będziemy W MIARĘ grzeczni - powiedziałam wyraźnie akcentując słowo " w miarę"... tata przewrócił oczami i poszedł do kuchni aja i Leoś ruszyliśmy do mojego pokoju... Co dziwne Leon nie odezwał się słowem odkąd wyręczyłam go przed jego rodzicami...
Leon:
- Leoś co się dzieje? - zapytała z troską.
- Co zrobimy jeśli moi rodzice zabronią się nam pobrać? - zapytałem ze łzami w oczach. naprawdę bardzo chciałem być przy Violi już zawsze.
- Zgodzą się. jestem tego pewna - powiedziała Viola gładząc moje ramie.
- A jeśli nie? - zapytałem a łzy spłynęły po moich policzkach.Viola otarła je dłońmi i posłała mi ciepły uśmiech.
- Jeśli się nie zgodzą to wyjedziemy do innego kraju i tam weźmiemy cichy ślub a potem wrócimy już jako małżeństwo do BA - powiedziała Viola i pocałowała mnie namiętnie, oddałem pocałunek. Po naszym oderwaniu Violcia się we mnie mocno wtuliła aja ją objąłem.
- Kocham cię najmocniej na świecie - wyszeptała.
- Ja cienie też - odszepnąłem i pocałowałem ją we włosy. Bardzo ją kocham i nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia bez niej. jest wszystkim czego pragnę i potrzebuje do szczęścia... a teraz jeszcze oczekujemy dziecka. Nie pozwolę aby Viola czymkolwiek się denerwowała i martwiła.
- Leoś? Wolał byś chłopca czy dziewczynkę? - zapytała Viola gładząc się po brzuchu.
- Płeć nie jest ważna... najważniejsze aby było zdrowe i dobrze się rozwijało - odpowiedziałem i położyłem swoją dłoń na brzuszku Violi a ją samą pocałowałem w policzek.
- A jakie imiona wybierzemy? - zapytała spoglądając na nasze splecione na jej brzuchu dłonie.
- Hmm... jeśli to dziewczynka to może... Melania? - zaproponowałem.
- Melania Verdas. Podoba mi się - powiedziała z uśmiechem.
- A jeśli to chłopczyk to może Xabiani? - podsunąłem.
- O tym samym pomyślałam - powiedziała uśmiechnięta i mnie pocałowała. oddałem pocałunek.To wybieranie imion dla dziecka odciągnęło mnie od myślenia nad tym czy moi rodzice się zgodzą czy też położą kres memu szczęściu... Ale myśli powróciły. Okej Viola powiedziała że wyjedziemy i weźmiemy ślub w innym kraju a do BA powrócimy jako małżeństwo ale moi rodzice mogą go nie zaakceptować a w tedy straci ono swoją ważność w świetle prawa. gdy o tym pomyślałem w moich oczach pojawiły się łzy, które zaczęły spływać po moich policzkach. Viola otarła je i zapytała:
- Co się dzieje Leosiu?
- Jeśli moi rodzice nie zaakceptują naszego małżeństwa to ono będzie nie... - nie mogłem dokończyć bo rozpłakałem się już na dobre. Viola mnie przytuliła a ja się w nią wtuliłem... może to głupie i śmieszne ale Viola nie śmiała się ze mnie tylko gładziła moje plecy i uspokajała mnie.
- Leoś...nie myśl o tym w taki sposób. W ogóle o tym nie myśl... Będzie dobrze... zgodzą się... zobaczysz że się zgodzą - szeptała. Bardzo jej potrzebowałem. Nie wiem co bym zrobił gdyby Violi nie było w tym momencie obok mnie.
- Ja cienie też - odszepnąłem i pocałowałem ją we włosy. Bardzo ją kocham i nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia bez niej. jest wszystkim czego pragnę i potrzebuje do szczęścia... a teraz jeszcze oczekujemy dziecka. Nie pozwolę aby Viola czymkolwiek się denerwowała i martwiła.
- Leoś? Wolał byś chłopca czy dziewczynkę? - zapytała Viola gładząc się po brzuchu.
- Płeć nie jest ważna... najważniejsze aby było zdrowe i dobrze się rozwijało - odpowiedziałem i położyłem swoją dłoń na brzuszku Violi a ją samą pocałowałem w policzek.
- A jakie imiona wybierzemy? - zapytała spoglądając na nasze splecione na jej brzuchu dłonie.
- Hmm... jeśli to dziewczynka to może... Melania? - zaproponowałem.
- Melania Verdas. Podoba mi się - powiedziała z uśmiechem.
- A jeśli to chłopczyk to może Xabiani? - podsunąłem.
- O tym samym pomyślałam - powiedziała uśmiechnięta i mnie pocałowała. oddałem pocałunek.To wybieranie imion dla dziecka odciągnęło mnie od myślenia nad tym czy moi rodzice się zgodzą czy też położą kres memu szczęściu... Ale myśli powróciły. Okej Viola powiedziała że wyjedziemy i weźmiemy ślub w innym kraju a do BA powrócimy jako małżeństwo ale moi rodzice mogą go nie zaakceptować a w tedy straci ono swoją ważność w świetle prawa. gdy o tym pomyślałem w moich oczach pojawiły się łzy, które zaczęły spływać po moich policzkach. Viola otarła je i zapytała:
- Co się dzieje Leosiu?
- Jeśli moi rodzice nie zaakceptują naszego małżeństwa to ono będzie nie... - nie mogłem dokończyć bo rozpłakałem się już na dobre. Viola mnie przytuliła a ja się w nią wtuliłem... może to głupie i śmieszne ale Viola nie śmiała się ze mnie tylko gładziła moje plecy i uspokajała mnie.
- Leoś...nie myśl o tym w taki sposób. W ogóle o tym nie myśl... Będzie dobrze... zgodzą się... zobaczysz że się zgodzą - szeptała. Bardzo jej potrzebowałem. Nie wiem co bym zrobił gdyby Violi nie było w tym momencie obok mnie.
Violetta:
Wiem o co chodziło Leonowi. jeżeli jego rodzice się nie zgodzą nasz ślub w świetle prawa będzie nie ważny. Jestem jednak dobrej myśli.... Leoś uspokoił się po jakiejś godzinie... jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie... Spojrzał na mnie zaczerwienionymi od płaczu oczyma i spytał drżącym głosem:
- A ty się nie martwisz decyzją moich rodziców- po tych słowach ponownie się we mnie wtulił.
- Martwię się Leoś ale jestem dobrej myśli. Twoi rodzice to mądrzy ludzie. Porozmawiają i podejmą decyzję... jest jeszcze nadzieja w moim tacie. Jestem pewna że będzie próbował przekonać twoich rodziców do podjęcia dogodnej dla nas decyzji. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję - powiedziałam kojąco gładząc Leona po plecach. Kiedy się uspokoił poszedł się umyć. Kiedy wrócił zajęłam jego miejsce w łazience. Umyłam się , przebrała w piżamę i zaniosłam ubrania Leona Oldze aby je wyprała i wysuszyła. Wzięłam z kuchni dwie szklanki soku pomarańczowego i talerzyk z kanapkami zrobionymi przez Olgite na tackę i poszłam na górę. Ja i Leoś zjedliśmy kolacje i wypiliśmy sok. Odniosłam tackę. Leon w tym czasie umył zęby i wrócił do łóżka, ja również poszłam umyć zęby i zmyłam makijaż o czym wcześniej zapomniałam i położyłam się obok Leosia. Objął mnie ramieniem a ja się w niego wtuliłam. zamknęłam oczy i zasnęłam.
Bardzo was przepraszam że tak długo nic nie było...
Na moje usprawiedliwienie powiem że nie miałam czasu aby przepisywać rozdziały a powodem jego braku była szkoła... zbliżają się egzaminy gimnazjalne, które zdaje w tym roku w związku z czym nauczyciele nas naciskają i obciążają kartkówkami i testami...
Raz jeszcze przepraszam i proszę o wyrozumiałość...
Mam nadzieję że warto było czekać na rozdział...
niedziela, 2 marca 2014
Rozdział 25
Violetta:
Tata całkiem nieźle zniósł to co usłyszał. Zmienił się na leprze i to na dużo lepsze. Zadał jeszcze kilka pytań i w końcu powiedział:
- Dobrze postaramy się wam pomóc z organizacją wesela i ślubu. Co do waszej przeprowadzki... dom macie kupiony i trwają w nim prace remontowe aby wam się podobał. Boje się tylko oto że nie znajdziecie wolnej sali weselnej... ale niedaleko jest piękna polana a Viola już jako mała dziewczynka mówiła że chciała by mieć wesele pod gołym niebem lub jak to ona mówiła plenerowe. Widzisz córciu... marzenia się spełniają.
- Dziękuję w imieniu moim i Violi - powiedział Leon.
- Więc tak... żeby wszystko sprawnie poszło i miało sens... a do soboty mamy mało czasu... Leonie powiedz rodzicom aby przyszli jutro koło 16:30 do nas do domu. Ty też przyjdź. Wtedy wszystko ustalimy kto co ma zrobić i załatwić. Dobrze? - zapytał tata.
- Oczywiście. Przekaże im kiedy tylko wrócą - odpowiedział Leoś.
- I jeszcze jedno. Nie powinieneś sam mówić rodzicom tego wszystkiego bo ich reakcja może być ... hmm ... gwałtowna. Wolałbym aby Viola była tam z tobą... tak dla bezpieczeństwa - powiedział tata a ja i Leon wytrzeszczyliśmy na niego oczy ze zdziwienia. " Ojciec się martwi o Leona ... Wtf? Czy ja o czymś nie wiem? Czy coś mnie ominęło?" - tyle pytań i żadnej odpowiedzi ... Ehh ... ciężka dola nastolatki żyjącej w swoim własnym świecie.
Leon:
Wyszliśmy z Violą i ruszyliśmy do mojego domu. Nie wiem jak zareagują moi rodzice ... ojciec Violi ma trochę racji... mogą się zdenerwować ale przy Violi tego nie okażą. Najchętniej powiedział bym im tylko o tym że w sobotę chcę wziąć ślub z Violą ale moja narzeczona twierdzi że najlepiej powiedzieć im całą prawdę od razu a nie na raty...Może i ma rację . Boje się reakcji moich rodziców i tego że nie wyrażą zgody na nasz ślub a ja nie będę mógł nic z tym zrobić bo jestem nie pełnoletni. Viola chyba zauważyła że się denerwuję bo pogłaskała mnie po dłoni.
-Leoś... będzie dobrze. Spokojnie... jestem przy tobie i zawsze będę- powiedziała kojąco ciągle głodząc moją dłoń. Spojrzałem jej głęboko w oczy i zatonąłem w tym czekoladowym morzu spokoju i opanowania. Viola przybliżyła się do mnie i połączyła nasze usta w delikatnym pocałunku i pogładziła kciukiem mój policzek. Oddałem pocałunek a mnie ogarnął wyjątkowy spokój.
- Będzie dobrze - szepnęła kiedy się od siebie oderwaliśmy i w tym momencie do domu weszli moi rodzice a mój spokój prysł jak bańka mydlana. Gwałtownie zerwałem się z kanapy a Viola dołączyła do mnie.
- Ja nie dam rady Violu - powiedziałem i zacząłem zmierzać w stronę mojego pokoju ale Viola złapała mnie za nadgarstek i przyciągnęła mnie do siebie.
- Będzie dobrze... Leoś dasz radę... wierzę w ciebie - szepnęła Viola splatając nasze palce. Wziąłem głęboki oddech i odwróciłem się w stronę kanapy na której siedzieli już moi rodzice.
- Mamo, tato chcielibyśmy wam coś ogłosić - zacząłem spokojnie.
- W takim razie słuchamy - powiedział mój tata.
- My... ja...Viola - zacząłem gubić się w słowach a moje serce przyśpieszyło swój rytm. Na moje szczęście Viola zachowała spokój i przejęła ode mnie pałeczkę.
- Państwo Verdas. Ja i Leon postanowiliśmy wziąć ślub w tę sobotę. Powodem naszego pośpiechu stał jest fakt iż jestem w ciąży a państwa syn jest ojcem dziecka. Oboje postanowiliśmy że najlepiej będzie jeżeli dziecko od samego początku będzie wychowywało się w pełnej rodzinie. Chcieli byśmy wiedzieć czy pomogą nam państwo w przygotowaniach. Jeśli się państwo postanowicie nam pomóc proszę aby stawili się państwo w moim domu o 16:30 . Tam odbędzie się zebranie dotyczące organizacji ślubu i wesela. Niech państwo się nad tym zastanowią nad tym na spokojnie. Ja i Leon już pójdziemy. Proszę się nie martwić Leon przenocuje w moim domu - powiedziała Viola nie dopuszczając moich rodziców do głosu. Po ostatnich słowach ruszyła do drzwi nieznacznie pociągnęła mnie za rękę więc ruszyłem za nią.
Mamy rozdział 25...
Mam nadzieję że wam się podobał...
wtorek, 11 lutego 2014
Rozdział 24
Leon:
Będę ojcem. Moje marzenie się spełniło. Będę ojcem! Położyłem dłonie na biodra Violi i podniosłem ją do góry a ona oparła dłonie na moich ramionach. Zacząłem się z nią kręcić dookoła śmiejąc się przy tym a Viola śmiała się razem ze mną. Byłem naprawdę szczęśliwy.
- Zamieszkaj zemną - powiedziałem kiedy postawiłem Violę na ziemi.
- Ale jak? - zapytała mocno trzymając się moich ramion aby nie stracić równowagi. Ja również mocno ją trzymałem z tego samego powodu.
- Normalnie. Weźmy ślub w tę sobotę i zamieszkajmy razem - powiedziałem radośnie.
- Leoś ale wszystko trzeba zaplanować i zorganizować. Niema mowy abyśmy się wyrobili wcześniej niż przed wakacjami - odpowiedziała i lekko się zachwiała a ja przyciągnąłem ją do siebie i namiętnie pocałowałem.
- Wszystko zaplanuję. Zaprosimy tylko najbliższych. Poprosimy o pomoc moich rodziców i twojego tatę oraz Angie i wszystkich którzy nam jeszcze do głowy wpadną. Wyrobimy się zobaczysz. - powiedziałem kiedy się od siebie oderwaliśmy. - Tylko zgódź się zemną zamieszkać - dodałem błagalnie.
- Nie Leoś. Nie pozwolę abyś sam się wszystkim zajmował. Też chcę mieć w tym swój udział. Zamieszkam z tobą ale dopiero po ślubie - odpowiedziała Viola i namiętnie mnie pocałowała aja oddałem pocałunek.
Violetta:
Przystałam na propozycję Leosia bo bardzo chce być z nim 24 godziny na dobę i nie musieć się z nim żegnać. Pocałowałam go a on oddał mój pocałunek po czym mnie objął i podniósł a zarzuciłam mu ręce na szyję i się w niego wtuliłam. Uwielbiam mojego kochanego wariata i gdy bym musiała to poszła btm z nim nawet na koniec świata albo i dalej.
- Kocham cię mój warcie - powiedziałam tuląc się do niego.
- A ja ciebie moja księżniczko i zrobię wszystko abyś była szczęśliwa - powiedział i złączył nasze usta w namiętnym aczkolwiek delikatnym pocałunku jak by bał się że coś mi zrobi. Oddałam jego pocałunek i się uśmiechnęłam szeroko a on odwzajemnił mój gest ukazując te swoje dołeczki w policzkach. On chyba nie zdaje sobie sprawy co ten uśmiech zemną robi... Wspięłam się na palce z zamiarem pocałowania go. Leoś się z orientował o co mi chodzi bo nachylił się tak abym mogła całymi stopami stać na ziemi i jako pierwszy złączył nasze usta w czułym, namiętnym i niewątpliwie magicznym pocałunku który oddałam. Gdy się od siebie z ociąganiem odkleiliśmy, poszliśmy do mojego domu aby powiedzieć wszystkim o naszym postanowieniu. Bardzo się boję reakcji taty ale na wiadomość o ciąży zareagował lepiej niż się spodziewałam. Decyzja o wspólnym mieszkaniu dowodzi o odpowiedzialności Leosia za swoje czyny...
Leon:
Poszliśmy do domu Violetty poinformować wszystkich co postanowiliśmy i zapytać czy nam pomogą w organizacji ślubu i wesela. Wiem że Viola boi się reakcji ojca bo pan Castillo jest nie przewidywalny. Z ważywszy na to że ja i Viola jesteśmy nie pełno letni. Mam tylko nadzieję że Angie zareaguje jak German zacznie wrzeszczeć na Viole bo inaczej to ja będę zmuszony do interwencji. Na pewno stane po stronie Violi i będę ją bronił. To jest pewne jak to że żyje.
- Będzie dobrze - powiedziałem kiedy doszliśmy do domu Violi.
- Mam taką nadzieję. Na wieść że będzie dziadkiem się uśmiechnął i mnie przytulił więc może i teraz zareaguje podobnie - powiedziała z nadzieją i otworzyłam drzwi. Weszliśmy do środka i nikogo nie zastaliśmy więc poszliśmy do pokoju Violi aby obgadać co dokładnie im powiemy/ Po jakimś czasie usłyszeliśmy krzyk Angie brzmiący " Jesteśmy" więc ująłem dłoń Violi w swoją i zaczęliśmy schodzić na dół. Viola była przerażona bo bardzo mocno ściskała moją dłoń.
- Jestem tu i nie pozwolę aby stała ci się krzywda - szepnąłem Violi na ucho a ona w odpowiedzi posłała mi blady uśmiech i minimalnie zmniejszyła siłę uścisku. Gdy dotarliśmy do salonu Viola wzięła głęboki wdech i zamknęła na chwilkę oczy kiedy je otworzyła powiedziała:
- Angie, tato. Chcielibyśmy wam o czymś powiedzieć. To bardzo ważne
- W takim razie słuchamy - powiedział pan Castillo i zajął miejsce obok Angie.
Violetta:
Bardzo się boję im to powiedzieć ale nie mam wyboru.
- My ... ja .... Leon - gubiłam się w słowach. Na szczęście mój cudowny Leoś przyszedł mi na ratunek.
- Ja i Viola postanowiliśmy zamieszkać razem. Oczywiście po zawarciu związku małżeńskiego. Chcieli byśmy się pobrać w tą sobotę i chcieli byśmy poprosić o pomoc w organizacji ślubu i wesela - powiedział to tak spokojnie jak by mówił " Ja i Viola postanowiliśmy zjeść popcorn"
- Yyy ... nie sądzicie że to trochę zbyt szybko. Jesteście niepełnoletni i żadne z was nie skończyło szkoły. Z czego wy się utrzymacie? - dopytywał tata jednak nie podniósł głosu, był spokojny i opanowany.
- Rozumiem twoje obawy. Jeśli będzie trzeba zrezygnuję z nauki w studiu i znajdę pracę. Wiem że nie skończyliśmy osiemnastu lat i nie uzyskaliśmy pełnoletności ale sądzę że lepiej będzie jeżeli dziecko wychowywać się będzie od samego początku w pełnej rodzinie. Co do tępa to owszem jest szybkie zwłaszcza że ślub planowaliśmy dopiero we wakacje ale zaistniałe okoliczności sprawiły że te plany uległy zmianie. Chcę aby Viola była szczęśliwa i bezpieczna. Tego samego pragnę dla dziecka - tłumaczył Leoś ze stoickim spokojem.
- No dobrze. A twoi rodzice Leonie wiedzą? - zapytał tata po chwili milczenia.
- Jeszcze nie ale dziś wracają więc im powiem - odpowiedział Leoś nadal zachowując spokój.
Mamy rozdział z numerem 24.
Mam nadzieję że się podoba...
Według mnie mógłby być lepszy...
Dziś bez zdjęć bo nie znalazłam odpowiednich
Subskrybuj:
Posty (Atom)


